Czarna seria
Czwartek 29.01.26 Walę do sklepu, jestem rozkojarzona, bo zarwałam noc. O trzeciej nad ranem obudził mnie alarm na aplikacji, którą zainstalowałam sobie rok temu, pozaznaczałam tam różne parametry i zapomniałam o sprawie. Otóż cały ten alarm dotyczył gwałtownego wzrostu cen kruszców, na którejś z azjatyckich giełd. Ja pikolę, dawno nie widziałam takiej hossy na kruszcach, więc do piątej nad ranem obserwowałam jak słupki rosną. Po co zapytasz, siła przyzwyczajenia, kiedyś zajmowałam się tym zawodowo i w ten sposób wróciło do mnie wspomnienie młodości. Nie taka już młoda i totalnie niewyspana walę do supermarketu. Myślę o tych kruszcach, ale wiem, że nie da się w życiu złapać wszystkich okazji, więc nie mam do siebie żalu. Aż tu nagle natykam się na plakat: supermarket proponuje mi cały wachlarz towarów w promocji. No dobra, nie zarobiłam na kruszcach, to może chociaż odbiję sobie tutaj. Natykam się na strategicznie ułożone przy wejściu książeczki promocyjne i prze...